Matujący, silnie nawilżający krem-żel czy podkład lekki jak mgiełka to najlepsze inwestycje na lato. Spójrzcie, jakie kosmetyki będą niezbędne i jak sensownie zaopatrzyć kosmetyczkę, kiedy z nieba leje się żar.

Chłodzący żel zamiast kremu, wegański balsam do ciała zamiast zwykłego, mgiełka zapachowa zamiast perfum – to preparaty, które o wiele lepiej, niż „zwykłe” kosmetyki, sprawdzą się latem. Niektóre z nich to już produkty kultowe, ale inne to nowości, które przetestowałam i wiem, że na 100 % będziecie z nich zadowolone:

1. TONIK MATUJĄCY – na upały

Tonik matujący Martian Mattifying, SUNDAY RILEY, 109 zł (Sephora)


Zdecydowanie poprawi jakość życia w upały. Dobry tonik matujący nie tylko nada skórze aksamitne wykończenie, ale i dodatkowo nawilży cerę. W polskiej Sephorze pojawił się właśnie niesamowity okaz: „marsjański” (ma w nazwie „Martian”) tonik matujący marki SUNDAY RILEY (to jedna z najlepszych premier sezonu). Ma postać seledynowego żelu, który po nałożeniu na skórę zamienia się w płyn. Można pominąć wacik i nakładać go palcami! Zamyka pory, matuje i nawilża cerę (bo nawet trądzikowa potrzebuje nawilżenia!). Sprawdzi się u dziewczyn o skórze normalnej, mieszanej i tłustej.

2. WODNY KREM-ŻEL – bez lśniącego filmu

Żel nawilżający z minerałami i kolagenem, CAOLION, 109 zł (Sephora)


Po pierwsze, nawilża skórę jak fontanna. Po drugie – nie pozostawia tłustej warstwy i nie obciąża skóry. Po trzecie – CHŁODZI. To zalety żelowej konsystencji, która latem sprawdza się jak żadna inna – szczególnie w przypadku cery problemowej, normalnej, mieszanej i tłustej (choć nawet bardzo sucha skóra w upały słabo znosi oleistą konsystencję cięższych kremów nawilżających). Jednym z najlżejszych i najbardziej „wodnych” kosmetyków tego typu jest krem-żel marki Caolion z bąbelkami tlenu, kwasem hialuronowym i morskim kolagenem. Moja rada: trzymajcie go w lodówce. Nałożony rano, zmniejszy obrzęki i odświeży skórę, a wieczorem – ukoi i zadziała odprężająco.

3. LEKKI MAKIJAŻ – z wartością dodatkową

Lekki podkład dobrej jakości wytrzymuje na skórze w warunkach upałów i wysokiej wilgotności: nie waży się, nie gromadzi w porach skóry, nie tworzy efektu maski i wygląda naturalnie. Dobrze, jeśli dodatkowo „coś robi” dla skóry.

tonik matujący BLUSH

Krem CC Red Correct, ERBORIAN, 179 zł; lekki krem BB z filtrem SPF30, MIYA, 44,99 zł


Moi faworyci z tej „sekcji” to niesamowity organiczny krem BB marki MIYA z filtrem SPF30, który po prostu stapia się ze skórą, oraz ukochany krem CC ERBORIAN, idealny dla cer wrażliwych oraz naczyniowych. Ten pierwszy jest organiczny i działa niemal jak krem pielęgnacyjny: zawiera oleje z nasion pomidora i słodkich migdałów oraz ekstrakt z rozmarynu, który ma właściwości antyoksydacyjne i łagodzi podrażnienia, wywołane wpływem słońca i upałów. Cudo Erboriana zaś zawiera ekstrakty z kasztanowca i Centella Asiatica, które zmniejszają zaczerwienienia, wzmacniają naczynka, chronią przed promieniowaniem słonecznym i łagodzą stany zapalne skóry. Oba te genialne preparaty są warte każdej ceny.

4. MASKA POD OCZY – bez mrużenia oka

Jesteście zaskoczone? Nie piszę o masce do twarzy, lecz pod oczy? Tak, bo skóra pod oczami jest najcieńsza i najdelikatniejsza. I z tego powodu właśnie latem szybciej możemy nabawić się kurzych łapek. Dobra maska pod oczy, żelowa lub w płatkach, na bieżąco zapobiegnie wysuszeniu i postarzeniu skóry.

tonik matujący BLUSH

Ekspresowa maseczka pod oczy, SISLEY, 499 zł (w autoryzowanych perfumeriach stacjonarnych oraz w Douglas i Sephora)


Warto zaopatrzyć się w maseczkę, którą można nałożyć grubą warstwą na cały wieczór lub noc. I tutaj sprawdza się dość gęsta i mocno nawilżająca maseczka Sisley o bogatym składzie. Zawiera miłorząb japoński, arnikę, kasztanowiec, lipę, prowitaminę B5 i witaminę E oraz mikroelementy, malachit i chlorellę. Wyraźnie zmniejsza cienie i opuchliznę, lekko rozjaśniając skórę. Latem będzie niezastąpiona – pomoże zapobiec zmarszczkom mimicznym, które tworzą się, kiedy ciągle mrużymy oczy.

5. SUPER-BRONZER – zanim włożysz kostium

Bez samoopalacza nie zakładam letnich sandałków – mowy nie ma! Najlepszy samoopalacz, jaki mogę Wam polecić z czystym sumieniem, to Incredible Bronzer marki Z.ONE CONCEPT. Jest naprawdę „incredible”, czyli niesamowity.

tonik matujący BLUSH

Naturalny beta-karoten w pastylkach, ALINESS, 39,99 zł; Incredible Bronzer, Z.ONE CONCEPT, 123 zł (w profesjonalnych salonach fryzjerskich)


„Miotacz” sprayu dozuje na skórę lekką mgiełkę, która skutecznie i szybko pokrywa ciało piękną, delikatną opalenizną. Wieczorem się psikam, rano budzę się z jasnym brązem na skórze!
Natomiast, jeśli stawiacie na prawdziwą, naturalną opaleniznę od słońca, a nie chcecie długo czekać na efekty, możecie przyśpieszyć proces opalania, łykając pastylki z beta-karotenem. Beta karoten ma bardzo korzystny wpływ na zdrowie skóry – szczególnie suchej, a także ze zmarszczkami i trądzikiem. Ale najbardziej znany jest z tego, że przyśpiesza proces produkcji melaniny i „opala”! Ale uwaga: nie przekraczajcie dawki 1 pastylki dziennie!

6. PEELING CUKROWY – przed opalaniem

tonik matujący BLUSH

Cukrowy peeling do ciała, MIYA, 39,99 zł


Przed nałożeniem samoopalacza czy sesją na leżaku ciało (szczególnie nogi) warto złuszczyć: opalenizna będzie gładsza i trwalsza, a skóra – aksamitna i miękka. Moim zdaniem, najlepiej nadaje się do tego peeling cukrowy. Ponieważ szybko się rozpuszcza i jest łagodny dla skóry, nie pozostawia widocznych „żłobień” na suchym naskórku i nie drażni skóry, jak sól. Ja kocham cukrowy peeling ekologicznej polskiej marki MIYA (który mogłabym jeść), oraz malinowy marki BOTANIC SKIN FOODS (używam go do także ciała).

7. ORGANICZNY BALSAM – dla zdrowia

Gdyby policzyć, ile substancji chemicznych wchłaniamy przez skórę razem z balsamem, zebrałoby się pewnie kilka kilogramów. Dlatego regularnie zastępuję niektóre kosmetyki preparatami organicznymi.

tonik matujący BLUSH

Relaksujący balsam do ciała Kokos&Trawa cytrynowa, NATURATIV, 59 zł


Taki detoks proponuję wam zrobić latem. Mój ukochany kosmetyk to wegański balsam do ciała polskiej marki NATURATIV. Ma naturalny, jasnobeżowy kolor, wynikający ze zdrowego składu bez chemicznych domieszek. Z takiego składu wynikają same zalety: ten kosmetyk to czysta, aksamitna, nawilżająca magia.

8. TRWAŁA SZMINKA – nie spłynie z ust

Nie wiem jak Wy, ale ja latem prawie się nie maluję kolorowymi kosmetykami. Wyjątek robię dla szminki, która musi być trwała, bo inaczej „zjedzie” z ust. Ta poniżej jest po prostu doskonała.

tonik matujący BLUSH

Matowa pomadka SuperStay Matte Ink, MAYBELLINE NEW YORK, ok. 23 zł


Matowa szminka w płynie Super Stay Matte od MAYBELLINE, którą już pokazywałam TUTAJ, w artykule „USTA sezonu” to moim zdaniem majstersztyk: jest wybitnie trwała i pełna pigmentu. Wystarczy jedna warstwa, by pokryć wargi cudownie aksamitnym, głębokim kolorem. Do wyboru macie gamę cudownych odcieni: czerwieni, nude, modne fiolety i bordo.

9. MGIEŁKA ZAMIAST PERFUM – odświeża i orzeźwia

Czy wy też czujecie, że perfumy w ciepłe dni pachną zbyt intensywnie? Ja od kilku lat mam idealny patent na letni zapach: orzeźwiającą mgiełkę zapachową!

Woda zapachowa Eau de Jardins, CLARINS, ok. 200 zł; mgiełka do ciała The Ritual of Holi Body Mist, THE RITUALS, 45 zł


O mgiełkach pisałam więcej TUTAJ, w artykule „Wodna mgiełka- trik na tropik”. W wysokich temperaturach ten kosmetyk sprawdza się idealnie: orzeźwia, zastępuje perfumy, nie ma nic lepszego dla higieny i lepszego nastroju. Pozostawia na skórze subtelną aurę, często pielęgnują skórę oraz poprawia jej nawilżenie. Co najważniejsze: mgiełka nie wchodzi w interakcję z promieniami UV i nie plami ubrań ani skóry. Ja od lat nałogowo używam genialnie rześkiej Eau de Jardins CLARINS (poniżej wersja z edycji limitowanej), ale w ty sezonie skuszę się na słodko-grejfrutową Sugar Love od THE RITUALS.

10. LEAVE-IN SPRAY – dla splątanych włosów

Włosy szybko reagują na suche powietrze i wysokie temperatury. Są szorstkie i przesuszone. Dlatego nawilżające kosmetyki do włosów – na czele z dobrym sprayem lub odżywką bez spłukiwania – są latem na miarę złota.

tonik matujący BLUSH

Lekki spray
ułatwiający rozczesywanie włosów, Detangle My Hair, ELEVEN AUSTRALIA, 74 zł (w salonach fryzjerskich i na hair2go.pl)


Spray do rozczesywania włosów nakłada się już po spłukaniu maski lub odżywki. Ostatni mój nabytek – „Detangling spray” marki ELEVEN AUSTRALIA z antyoksydantami, ekstraktami z owoców gruszki, liści rozmarynu, pokrzywy, odżywia, wygładza i pozwala na łatwiejsze układanie włosów.
Kosmetyk może być również stosowany do odświeżenia suchych włosów w ciągu dnia!

Mam nadzieję, że spróbujecie tych kosmetyków! A już niedługo – o tym, jak zapobiegać przebarwieniom, o najmodniejszych fryzurach na lato i o nowym trendzie na letnich wybiegach.
Jakim? Zaglądajcie!

info@imaxtree.com


Zdjęcie główne: IMAXTREE/Agencja Free
Grafika: Elza Knap

Ta strona wykorzystuje pliki cookies.