modelka plus size Blush

Gruba, chuda, stara, piegowata, w plamki, ciapki, z wadą zgryzu…. Wady urody, które kiedyś byłyby nie do przyjęcia, dziś święcą triumfy. Na naszych oczach ZMIENIAJĄ SIĘ KANONY PIĘKNA. Mam nadzieję, że to początek końca ostatniego bastionu społecznej nierówności – standardów estetycznych. Popatrzcie.

Może to zasługa Urana, który właśnie przemierza estetyczny znak Byka (według astrologów położenie Urana wyznacza długofalowe trendy w modzie, ekologii, a nawet polityce). Może to wynik globalnych procesów politycznych i stopniowego otwierania się na „inne”. A może po prostu wszystkim nudzi się od „tej klasyki”. Fakt jest taki: zmieniają się kanony estetyczne. Pierwszy sygnał, jak zwykle, pojawił się w świecie mody. „Popatrzcie, jakie to piękne!”, zdają się mówić twórcy mody, rezygnując z top modelek na rzecz… zwykłych, pełnych usterek, osób.
 

modelka plus size Blush

Pokaz Agua de Coco, wiosna-lato 2019, fot. IMAXTREE/Agencja Free

Moda oswaja wady

Winnie Harlow ma 19 lat i poważną wadę skóry: bielactwo nabyte. Jej czekoladowa skóra pokryta jest w całości białymi plamami. Jak znana wersja czekolady Milka. Świat mody uznał, że wygląd panny Harlow jest zachwycający i oryginalny. Winnie Harlow, dzięki połączeniu autentycznej urody z wyjątkową cechą swojej skóry szybko osiągnęła szczyty kariery. W ubiegłym roku została „aniołkiem” bieliźniarskiej marki Victoria’s Secret – tak jak okładka „Vogue”, jest to najbardziej prestiżowe wyróżnienie i swoisty certyfikat najwyższych kompetencji w świecie mody.
 

modelka plus size Blush

Winnie Harlow za kulisami pokazu Elie Saab, fot. IMAXTREE/Agencja Free

modelka plus size Blush

Winnie Harlow na pokazie Juliena McDonalda, wiosna 2019, fot. IMAXTREE/Agencja Free


Inną modelką „w ciapki” jest Maeva Giani Marshall. W wyniku skórnej dolegliwości, hiperpigmentacji, jej całą twarz i ciało obficie skrapiają gęste, grube piegi. Jeśli przesunąć nieco nasze wyobrażenie o tym, co jest piękne, Maeva jest piękna. Historia jej dolegliwości jest długa i dramatyczna: w wieku 20 lat Maeva miała zawał. Leki, które brała po chorobie, wywołały alergiczną reakcję skórną oraz – w wyniku działania promieni słonecznych – oparzenia drugiego stopnia. Jej skórę zalały duże, brązowe piegi. To nie wszystko – dziewczyna doznała częściowego paraliżu, w wyniku którego 8 miesięcy spędziła w wózku inwalidzkim. Kiedy w końcu z niego wstała, pojechała do Nowego Jorku i natychmiast została zwerbowana przez agencję modelek, a jej kariera wybuchła niemal z dnia na dzień.
 

modelka plus size Blush

Maeva Giani Marshall, fot. IMAXTREE/Agencja Free

Przekraczamy wagowy Rubikon

Jeśli macie kompleks tuszy – to właśnie możecie sobie odpuścić. Dziś modelka plus size na wielkim, ważnym pokazie mody to już chleb powszedni. I nie chodzi tu o plus size w rozmiarze 38, który w świecie modowej konserwy nie ma prawa bytu (marka bieliźniarska Victoria’s Secret wywołała oburzenie, chwaląc się zaproszeniem do prestiżowej współpracy supermodelki, która ich zdaniem jest „plus size”, Barbary Palvin, podczas gdy modelka ta nosi zaledwie rozmiar 38).
 

modelka plus size Blush

Modelka plus-size na pokazie Agua de Coco, wiosna-lato 2019, fot. IMAXTREE/Agencja Free

modelka plus size Blush

Pokaz Agua de Coco, wiosna-lato 2019, fot. IMAXTREE/Agencja Free


Modelki o prawdziwych krągłościach, jak Ashley Graham czy te, które widzicie powyżej na zdjęciach z wiosennego pokazu Agua De Coco, to prawdziwe przekroczenie wagowego Rubikonu (zbieżność i skojarzenie z Anją Rubik jest nieprzypadkowe). Dziewczyny przy tuszy są zapraszane do udziału w pokazach wielu projektantów, którzy chcą zaprezentować swoje projekty w nieco szerszym, ciekawszym kontekście. Popatrzcie tylko na te zdjęcia!

modelka plus size Blush

Modelka plus size na pokazie Leanne Marshall, wiosna-lato 2018, fot. IMAXTREE/Agencja Free


Ostatnio, w artykule „Piękni 70-letni” pisałam o modelkach 70+. To kolejny wielki trend w świecie, który do tej pory kochał młodość i tradycyjne definicje urody. Dziś ludzie, którzy decydują o kanonach piękna na kolejne dekady (czyli ludzie mody, co tu ukrywać), dostrzegli w siwych włosach, szlachetnych rysach i zmarszczkach bez grama botoksu oryginalność i siłę. Modelki takie jak Carmen Dell’Orefice, Jacky O’Shaughnessy czy nasza Helena Norowicz to już ikony. Ale na wybiegach widać dziś wiele siwowłosych piękności, które z autentyczną dumą pokazują twarze, nietknięte przez „plastyka”. Wszyscy możemy przekonać się, jak są piękne.
 

modelka plus size Blush

Starsza modelka na pokazie Tome, wiosna-lato 2019, fot. IMAXTREE/Agencja Free

modelka plus size Blush

Dojrzała modelka na wybiegu Agua de Coco, fot. IMAXTREE/Agencja Free

Świat mody polubił normalność

Ekskluzywny świat piękna otworzył się ostatnio na jeszcze jedną kategorię: zwyczajność. Tego jeszcze nie było: zwykli ludzie? Olaboga! Wielkim mistrzom mijającej epoki, którzy zazdrośnie strzegli czystości określonych standardów piękna i rygorów wielkiej mody, nie przyszłoby do głowy, by ubrać w suknię za tysiące dolarów zwykłą, szarą dziewczynę. Śmietanka Paryża, Rzymu i Arabii Saudyjskiej – oto ich wzorcowi klienci. Dziś ten elitarystyczny stosunek do świata w perspektywie mody powoli się zmienia.
 

modelka plus size Blush

Zwyczajna dziewczyna jako modelka w kulisach pokazu Natashy Zinko, fot. IMAXTREE/Agencja Free


Awangardowi współcześni projektanci i domy mody, jak Bora Aksu, Annakiki, Akris, czy weteranka Ann Demeulemeester, dostrzegają dziś potencjał w normalności. Młodzi projektanci, wychowani często przez egalitarne uczelnie projektowania mody, w atmosferze całkowitej swobody i wolności stylu, gdzie każdy student wygląda inaczej, nie chcą niewolniczo trzymać się wąskich, klasycznych standardów piękna. Odkrywają je w nowych miejscach.

modelka plus size Blush

„Normalna” dziewczyna z pokazu Koma, fot. IMAXTREE/Agencja Free


Na pokazach młodych projektantów i nowopowstałych domów mody widzimy ludzi „z ulicy”. A więc modelki w ciąży, zupełnie zwyczajnych chłopców i dziewczęta albo osoby „o urodzie kontrowersyjnej”. Z krzywym uzębieniem, dziwnymi, nieregularnymi rysami, zbyt chudych lub zbyt bladych. To nie jest nisza – taki model urody na wybiegach jest już powszechny.
 

modelka plus size Blush

Świat mody polubił normalność. Modelka na pokazie Altuzarra, fot. IMAXTREE/Agencja Free

Naprawdę czy na pokaz?

Młodzi twórcy robią tu, moim zdaniem, naprawdę dobrą robotę. Możnaby podejrzewać, że „grubaski”, „staruszki”, pieguski czy kobiety z ciężką diastemą są pokazywane dla rozruszania towarzystwa jak egzotyczne danie na koniec kolacji. Projektanci mody są w końcu ludźmi biznesu, mogą w ten sposób poszerzać szeregi swoich odbiorców dla merkantylnych korzyści, a przy okazji niebagatelnego efektu wizerunkowego, czyż nie? Osobiście myślę, że jest inaczej. Nowy trend jest konsekwentny, powszechny i pokazuje świat wolny od przesądów i stygmatyzacji. Ważne, że przy okazji naprawdę przesuwa skalę definicji piękna w stronę tych, którzy zawsze byli odrzucani i pomijani. Tworzą świat, w którym absolutnie każdy może poczuć się piękny i akceptowany. Jak się zapatrujecie na kolejną taka woltę i początek PRAWDZIWEJ estetycznej demokracji?

Ta strona wykorzystuje pliki cookies.