płatki pod oczy Blush

Płatki pod oczy Mary Kay to prawdziwa zabawa. Poza tym, że są naładowane składnikami odżywczymi jak małe laboratorium i świetnie działają na skórę pod oczami, to same w sobie są zjawiskiem.

Maski pod oczy zwykle obchodzę szerokim łukiem. Bo to zawracanie głowy: to dodatkowa fatyga i kosmetyk w sumie mało potrzebny. Poza tym szybko „wychodzą” (w opakowaniu są zwykle dwie sztuki, więc jednorazowy zakup jest tylko kłopotem, ja nie mam na to czasu). Ale te płatki – ponieważ jest ich dużo – możecie potraktować jak miesięczną kurację wygładzającą. Na suchą skórę i pierwsze zmarszczki.
 

Płatki pod oczy Blush

Hydrożelowe płatki pod oczy, MARY KAY, 195 zł/30 sztuk w opakowaniu

Z granatem, żurawiną, kamelią i lotosem

Płatki pod oczy Mary Kay są jak dobry krem: pełne składników przeciwstarzeniowych, wygładzających, nawilżających. Zawierają przede wszystkim: ekstrakt z granatu (ma działanie antyoksydacyjne), wyciąg z zielonej herbaty (zawiera odmładzające polifenole), ekstrakt z owoców żurawiny (wygładza i napina skórę, działa antybakteryjnie i regenerująco), wyciąg z kwiatów kamelii japońskiej (to wyjątkowo efektywny środek przeciwstarzeniowy).

płatki pod oczy Blush

Tak wygląda pudełeczko z płatkami


Woda kwiatowa z lotosu – działa na skórę wzmacniająco, przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie, ekstrakt z nasion lnu zwyczajnego – działa silnie nawilżająco i łagodząco. W składzie płatków znalazły się też substancje łagodzące i nawilżające: gliceryna, alantoina, adenozyna, betaina.
A więc całe laboratorium kosmetyczne.

Błyszczące i kuszące

Są zrobione z cieniutkiego, miękkiego żelu z lśniącą miką i mnóstwem odżywczych składników. W okrągłym pudełeczku ułożone są w idealnie geometrycznym porządku, co samo w sobie jest atrakcją.
 

płatki pod oczy Blush

Płatki Mary Kay są wykonane z miękkiego żelu, który gładko przylega do skóry

MOJA OPINIA:

te błyszczące, żelowe półksiężyce działają jak należy. Po 15 minutach od nałożenia skóra jest nawilżona i wyraźnie gładsza. Precyzyjnie wykrojony kształt idealnie dopasowuje się do okolicy pod oczami: jedyny problem z płatkami jest taki, że łatwo spadają! Ja mam na to patent: po prostu kładę się nieruchomo i przez 15 minut nic nie robię!

DODATKOWA GWIAZDKA BLUSH ZA TO, ŻE: jest ich aż 30 par – same przyznajcie, że w porównaniu ze smutną, pojedynczą parą (takie zwykle są dostępne w drogeriach) to sporo. Można więc spokojnie kupić słoiczek i potraktować jako stało element pielęgnacji (na przykład 30-dniową kurację na pierwsze zmarszczki).
 
OSTATNIO NA TEMAT PIELĘGNACJI SKÓRY POD OCZAMI PISAŁAM TUTAJ:

EKSPERT RADZI: Jak zlikwidować „WORKI” POD OCZAMI?

A W OGÓLE TO… ZAPRASZAM NA BLUSH!

I nie zapomnijcie polubić moją stronę na Facebooku, znajdziecie ją TUTAJ!

Ta strona wykorzystuje pliki cookies.