dobra książka Blush

Świat stanął i nie wiadomo, co będzie dalej. Dlatego trzeba sięgnąć po coś pocieszającego. Najlepiej książkę. Szansa trafienia na dowcipną lekturę w tych posępnych czasach trafia się rzadko, dlatego razem z Agatą Passent zrobiłam dla Was żelazny zestaw lektur, które nas osobiście zawsze rozśmieszają.

Oto mój i Agaty Passent wybór TOP-książek-skarbów, które czyta się tak, jak ogląda najlepsze komedie (Agata dała dwie – reszta z jej poleceń jest tragikomiczna, więc nie nadaje się do tego zestawienia, sorry, Agata!)
 

dobra książka Blush

Naprawdę dowcipna książka to dziś rzadki towar. A przyda nam się bardzo!

1.

„Wielka księga anegdot. Od Andersena do Żeromskiego”

dobra książka Blush

Wielka Księga Anegdot – dla TEORETYKÓW CZYTELNICTWA, co nie czytają książek, ale lubią zabłysnąć w towarzystwie


Przed towarzyskim spotkaniem (a w czasie kwarantanny przed wybraną słowną potyczką na Facebooku) otwórzcie tę książkę i wybierzcie jedną z ponad tysiąca anegdot, rozłożonych na 478 stronach tej cegły. Można wybierać cytaty z dowolnej grupy zawodowej: muzyków, pisarzy, malarzy, polityków, a nawet lekarzy.
Wystarczy, że w internetowej debacie (np. o polityce) przywołacie Haydna, który na sugestię pewnego skrzypka „Słyszałem że lubi Pani słuchać dobrej muzyki”, odparł: „Nie przejmuj się, drogi chłopcze, graj dalej”. Rzucacie czymś takim w przeciwnika, a potem tylko otrzepujecie ręce i już po konkurencji 😉

2.

Czesław Miłosz „Haiku”
 

dobra książka Blush

Czytanie haiku polecam osobom nie mającym CZASU i ze skłonnością do szybkich lektur


Mam ten tomik od wczesnej młodości i nie przestaje mnie cieszyć. Brylant to mało powiedziane. Ta mała książeczka składa się z wybranych i przełożonych przez Czesława Miłosza klasyki japońskiego i amerykańskiego haiku. Haiku to krótki wiersz, a raczej miniatura literacka, składająca się z zaledwie trzech wersów (w wersji jeszcze bardziej ascetycznej – z jednego wersu). Tyle. To miniaturowe dziełko, ale ile można w nim zawrzeć treści! Cała magia haiku polega na tym, żeby w tych kilkunastu sylabach upchnąć całą, nastrojową opowieść. Jedno zwięzłe, błyskotliwe zdanie potrafi oddać pełną, zewnętrzną i wewnętrzną sytuację bohatera.
Tomik zawiera haiku autorstwa tytanów, takich ja Issa, a nawet Jack Kerouac. Haiku nie wymaga wysiłku czytelniczego: bierzecie, kiedy chcecie, a jak nie chcecie, to odkładacie. Dla mnie haiku to: błysk, blask, czysty puch dowcipu i literackie złoto. To najlepszy tomik haiku, jaki mógłby wpaść w wasze spragnione ręce. A tu na przystawkę jedno z moich ulubionych:
 
Bankier
anuluje
ćmę.

3.

Jacek Dehnel „Lala”
 

dobra książka Blush

„Lala” to lektura dla estetów, smakoszy języka polskiego, osób tęskniących za światem, którego już nie ma


Książkę Dehnela można pokochać za sentencje typu: „Jej wystające zęby poruszają się w takt słów jak dwuszereg pożółkłych baletnic w ‚Jeziorze łabędzim'”. Autor, jako jeden z niewielu młodych polskich pisarzy korzysta z bogactwa polszczyzny i z premedytacją używa słów typu „nagar”, „feldfebel” i „zamtuzy”. To idealna lektura dla wielbicieli czasów, gdy istniały jeszcze dwory, kandelabry, fortuny przegrywało się w karty, a po świecie chodzili dziedzice.
W „Lali” Dehnel opisuje historię swojej rodziny, przekazaną przez nestorkę rodu, sędziwą babcię. Mamy tu folwarki, carskie więzienia, oberpolicmajstrów, stary Kijów i stare pierścionki, a przede wszystkim iskrzące dygresje w opowieściach babki, „rozrastające się na boki i wijące jak zielone wąsy bluszczu”. To liryczna uczta dla tych, którzy kochają Kresy i przedwojnie, cały ten już nieistniejący świat z „Doliny Issy” Miłosza czy „Bohini” Konwickiego.
Humor tej książki jest subtelny, a od familijno-towarzyskich ekscesów z epoki zrobi wam się ciepło na duszy.

4.

Kazimierz Brandys „Wariacje pocztowe”
 
Ta książka jest argumentem za trzema rzeczami:
1. nie odrzucaj z góry książek, poleconych przez kogoś innego
2. Sięgaj po książki „spoza strefy komfortu” (czyli próbuj i czytaj także te, które nie są w Twoim typie)
3. Czytaj zakurzonych klasyków
 

dobra książka Blush

A to Kazimierz Brandys (zamiast okładki książki)


„Wariacje pocztowe” polecił mi kiedyś słynny warszawski wydawca. Zaufałam mu, kupiłam kota w worku i zakochałam się. Fabuła to korespondencja między ojcami i synami przez kolejne pokolenia tej samej rodziny (Zabierskich). Korespondencja ta trwa przez 200 lat: od 1770 do 1970 riku.
I tak list pierwszy pisze Prot Zabierski do swego syna, Jakuba, z folwarku Szymowizna, w wieku XVIII. List ostatni pisze Dawid Zabierski do swego ojca Jacka w Paryżu, w wieku XX. Poprzez listy kolejnych pokoleń patrzymy na losy rodziny i zmieniającego się przez wieki świata. Poprzez losy kolejnych ojców i synów czytamy niesamowitą historię Polski, pokazaną tak, jak w żadnej innej książce. Kazimierza Brandysa oskarżano zresztą, że napisał paszkwil na 200 lat polskiej historii. No bo jest tu i Polak, który w niewoli tureckiej tańczy na łańcuchu z małpą, i taki, który z głodu, podczas kampanii napoleońskiej, zjada swoją własną…. Przeczytacie zresztą sami.
Język listów odpowiada epoce, w jakiej jest pisany, skrząc się od humoru. To pisarski majstersztyk, jedna z pereł polskiej literatury, którą trzeba mieć „na stanie” i jeszcze kupić najlepszemu przyjacielowi.

5.

Kingsley Amis „Jim Szczęściarz”
 

„Jim szczęściarz” Amisa został zekranizowany w 2003 roku, to plakat do tego filmu.


Najbardziej w całej współczesnej literaturze brakuje mi inteligentnego dowcipu. Wydaje mi się, że w ogóle straciliśmy dobry humor. Tak czy owak, na pocieszenie mamy przynajmniej „Jima Szczęściarza”.
Jim Dixon jest owocem społecznego awansu. Odstaje od nadętej elity środowiska akademickiego na amerykańskiej prowincji. Jest pechowcem, robi ciągłe faux-pas, ale z czasem nakłuwa balon salonowej pychy profesorów i histerycznych milionerek, jakie się tam kręcą. Fabuła nie jest tu tak ważna, jak obserwacje psychologiczne i dowcip narratora (który się na niego wcale nie sili). Lektura o b o w i ą z k o w a , która pomoże nam spuścić trochę powietrza z napiętego mózgu.
 
Uwaga! Niepozorna, bardzo skromna okładka ostatniego (chyba) polskiego wydania tej książki z 1995 roku może zmylić. Nie dajcie się zwieść! Na prawie 300 stronach drobniutkiego druku znajdziecie literacki hit, który ja traktuję nabożnie jak jakiegoś białego kruka (mój egzemplarz sprowadziłam sobie z krakowskiego antykwariatu).

6.

Jerome K. Jerome „Trzech panów w łódce, nie licząc psa”
 

dobra książka Blush

Najsłynniejsza książka Jerome K. Jerome została wydana po raz pierwszy w 1889 roku


Kto by pomyślał, że książka sprzed 130 lat może nas obecnie rozśmieszać? Jerome Klapka Jerome, autor tego cuda, pisał je z zamiarem sporządzenia poważnego przewodnika po Tamizie. Wyszło jak wyszło – niechcący autor stworzył książkę, zaliczaną do arcydzieł literatury światowej. I od setki lat z górą mamy literacką komedię. Ja, kiedy ją czytam (a wracam do niej raz na kilka lat) wyobrażam sobie, że jest to ludzka wersja „O czym szumią wierzby”: też są tu łódki, dżentelmeni w kamizelkach, surdutach i melonikach, rzeczne zaułki i nieśpieszny, brytyjski rytm.
Smutne w tym wszystkim jest to, jak bardzo zmienił się świat. Obecny, pełen gniewu i chaosu, nie mógłby być dalej od tej krainy spokoju, która została opisana przez Jerome K. Jerome.

7.

Agnieszka Osiecka „Rozmowy poufne”
 

dobra książka Blush

Zabawy poufne – kobiety, mężczyźni i złote lata PRL


Chłopak bowiem z lekkim akcentem kazirodczym w życiorysie jest cudownie oswojony z kobietą, jest wspaniały w miłości i bardzo zabawny w rozmowie. Może być czułym, choć kapryśnym ojcem. I bywa piękny”. To fragment „Zabaw poufnych”, felietonów Agnieszki Osieckiej, które oryginalnie ukazywały się w… miesięczniku „Magazyn Rodzinny” w czasach PRL.
Bo Agnieszka Osiecka była nie tylko liryczną poetką – była także tytanką mikro-dowcipu. Leciutkie, ironiczne, ledwo wyczuwalne nuty satyry umieszczała wszędzie, od poezji po listy. Dlatego warto do Niej wracać i pod Jej kierunkiem szlifować ostrość spojrzenia, przenikliwość refleksji, brzytwę języka. Przez osmozę Agnieszka Osiecka wpłynęła już na moje licealne wypracowania (chodziłam zresztą z jej córką Agatą do klasy), myślę też, że jakaś szuflada w mojej głowie nosi jej nazwisko. Ot co.
 
Dziękuję Agacie Passent za jej wkład do tego tekstu: mimo braku czasu znalazła go dla mnie.
 
DZIEWCZYNY! Dziękuję za polubienie strony BLUSH na Facebooku! To dla mnie ważne, bo daję z siebie wiele i jeśli Wam się podoba to, co piszę, to będzie to znak, żebym tutaj była i trwała 🙂 BLUSH znajdziecie TUTAJ!
🌟
ZAPRASZAM WAS DO CZYTANIA MOICH POSTÓW:
TU PRZECZYTACIE, CO NAS CZEKA W MODZIE:

SKROMNOŚĆ i NOWY LUKSUS: moda na czas ZMIANY ŚWIATA


TUTAJ ZNAJDZIECIE NOWY CYKL „KWARANTANNA, CZYLI CO ROBIĆ, ŻEBY NIE ZWARIOWAĆ”:

CO ZE SOBĄ ROBIĆ, żeby nie zwariować? DZIEŃ 1: JOGA ONLINE


TUTAJ PRZECZYTACIE, CO O TYM WSZYSTKIM MYŚLĘ:

Nie rób NIC i ocal swoje ŻYCIE


I jeszcze raz dziękuję za polubienie strony BLUSH na Facebooku!

Ta strona wykorzystuje pliki cookies.